Jakie studia i dlaczego NIE filologia?

Często spotykam się z zaskoczeniem, że uwielbiając języki obce, prowadząc o nich media społecznościowe i utrzymując się z nauczania, jako kierunek studiów wybrałam lekarski. Dlaczego? Czy filologia i lingwistyka nie są dobrymi kierunkami? Odpowiem od razu: są! Tyle tylko, że nie dla mnie 🙂 A o tym niżej…

1. Inne zainteresowania

Głównym powodem, dla którego nie planowałam wiązać mojej ścieżki zawodowej z językami obcymi jest to, że nigdy nie była to moja jedyna ani największa pasja. Pół życia planowałam być tancerką, drugie pół sama nie wiedziałam kim. W międzyczasie towarzyszyła mi miłość właśnie do języków obcych, ale również do np. ornitologii i w ogóle szeroko pojętej nauki. Kierunki językowe musiały konkurować z ogromną grupą innych dziedzin, które mnie ciągnęły.

2. Brak odpowiedniego profilu

Kończąc gimnazjum miałam ogromny problem ze znalezieniem odpowiedniego dla mnie profilu. Najchętniej stworzyłabym własny – z rozszerzoną matematyką, j. polskim i j. angielskim, bo z tymi przedmiotami lubiłam się najbardziej. Zdawanie matury międzynarodowej pozwoliło mi na większą swobodę w wyborze przedmiotów egzaminacyjnych, a że wtedy moje problemy sercowe pokierowały moje zainteresowania w kierunku kardiologii, ostatecznie rozszerzyłam biologię i chemię. Stamtąd droga raczej już nie poprowadzi na filologię 😉

3. Doświadczenie w nauczaniu

Moją przygodę z nauczaniem języka angielskiego jako obcego zaczęłam w liceum, początkowo jako wolontariuszka. Potem przeszłam etapy udzielania korepetycji uczniom, przygotowywania do egzaminów, pracy z osobami dorosłymi nad doskonaleniem języka mówionego i nauczania języka specjalistycznego. Przez lata wypracowałam metody przekazywania wiedzy i schematów myślenia, które przynoszą niesamowite efekty. Dla osoby chcącej nauczyć się języka obcego, to właśnie efektywność spotkań będzie priorytetem. Dlatego, mając już doświadczenie w nauczaniu i brak planów zatrudnienia się w szkole, nie potrzebowałam dyplomu anglistyki.

4. Poziom języka

Jeszcze w liceum uzyskałam certyfikat znajomości angielskiego na poziomie C1/C2. Wiecie jaki poziom uzyskuje absolwent studiów filologicznych 1. stopnia? Poziom C1. Z kolei absolwent studiów magisterskich powinien władać językiem na poziomie C2. Nie twierdzę, że filologia nie nauczyłaby mnie pod kątem językowym niczego nowego. Jednak uznałam, że dojście do C2 innymi sposobami w krótszym czasie będzie lepszą opcją, niż 5-letnie studia.

5. Kultura i literatura

Jak wiadomo, jestem absolutną maniaczką języków obcych. Języków. Nie historii, nie geografii, raczej nie kultur. Filologia nie opiera się jedynie na nauce języka obcego. To interdyscyplinarny kierunek pozwalający poznać bliżej kraj (lub kraje), którego dotyczy – ich historię, kulturę, literaturę. Ta część z kolei nigdy mnie nie fascynowała. Tu odpowiednia mogłaby okazać się lingwistyka stosowana, jednak ona przegrała z powodów, o których pisałam w punktach 1-4.

Z drugiej strony nie twierdzę, że nie skończę prędzej, czy później, któregoś z tych kierunków w trybie zaocznym. Przeciwnie – od czasu do czasu zdarza mi się o tym myśleć! Będzie to jednak dodatek do tego, co już robię, a nie główna, a tym bardziej nie jedyna ścieżka kariery 🙂

Czy ktoś z Was rozważa, a może nawet studiuję filologię, lub lingwistykę stosowaną? Może zupełnie nie zgadzacie się z którymś z moich stwierdzeń? Chętnie podyskutuję na ten temat 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Napisz do mnie!