Praca wakacyjna za granicą – moje doświadczenia

Praca wakacyjna za granicą to temat, który przerobiłam już chyba z każdej strony. Kiedy wspominam o moim doświadczeniu zawodowym zdobytym w UK, przeważnie spotykam się ze sporym zaciekawieniem i dziesiątkami pytań. Wakacyjny wyjazd do pracy jest przeważnie jednorazową przygodą. Dla mnie jednak takie wyprawy stały się rutyną na kilka lat.

Uwaga! Wszystkie moje wyjazdy zarobkowe odbyły się w Londynie i to o nim będę opowiadać. Kwestie cen, zarobków, trudności w znalezieniu pracy mogą różnić się w zależności od kraju i miasta.

Jak pracuje się w Londynie?

Od razu zaznaczam, że nie mam pojęcia, jak pracuje się w Polsce. Londyn to jedyne miejsce, w którym pracowałam na etacie, więc nie będę w stanie wypisać różnic między pracą w różnych krajach. Wiem jednak, że zdecydowana większość miejsc pracy w Polsce wypłaca pensję co miesiąc. W Anglii częściej spotkamy się wypłatami co tydzień (weekly), lub co 2 tygodnie (fortnightly). Ta różnica zdecydowanie ułatwia dysponowanie budżetem podczas kilkumiesięcznego wyjazdu.

Poza tym w Londynie pracuje się przeważnie w bardzo międzynarodowym towarzystwie. Wśród osób, które poznałam w ciągu kilku lat mojej przygody w UK jest dosłownie kilka osób stamtąd pochodzących. Stolica Wielkiej Brytanii to miasto imigrantów i widać to szczególnie w miejscach takich jak sklepy, czy restauracje. Co za tym idzie – nikogo nie obchodzi nasz akcent, którego tak wiele osób się wstydzi. W Londynie każdy mówi inaczej.

Kiedy i na ile najlepiej jechać do pracy?

Najlepiej będzie, jeśli będziesz mogła/mógł zostać za granicą jak najdłużej. Samo szukanie zatrudnienia bywa czasochłonne i wyjazd miesięczny może skończyć się dwutygodniową walką o pracę i dwutygodniową harówką, żeby przynajmniej nadrobić wydane pieniądze.

Większość z nas najdłuższymi wakacjami życia cieszy się po maturze i właśnie wtedy ma możliwość wyjazdu dłuższego, niż miesięczny. Tak było też w moim przypadku. Warto jednak pamiętać, że okres wakacyjny to też czas największej konkurencji. Dobrym pomysłem jest znalezienie się za granicą jak najwcześniej, by wyprzedzić innych kandydatów z całego świata.

Sama za pierwszym razem do Londynu poleciałam jeszcze w maju, mając bilet w jedną stronę. Plus wyjazdu bez biletu powrotnego – wolność. Nie mając presji czasu związanej z dokładną datą powrotu, mogłam planować moje poczynania na bieżąco, w zależności od sytuacji (pracy, pieniędzy, pogody, wydarzeń w mieście). Do tego moje rozwiązanie brało pod uwagę wcześniejszy powrót, gdyby nie udało mi się nigdzie zatrudnić. Żaden bilet mi nie przepadał. Minus – koszt. Kiedy postanowiłam wrócić do Polski, ceny biletów lotniczych były już zawrotne. Ostatecznie do Warszawy przyjechałam busem (co zajęło mi 24h) za cenę niższą, niż samolot, ale nadal wysoką. Zdecydowanie taniej podróżuje się, kiedy bilety kupujemy z wyprzedzeniem.

Jak przygotować się do wyjazdu?

Coś, bez czego nie wybierałabym się za granicę, to porządne CV. Do pracy wakacyjnej jedziemy często bez jakiegokolwiek doświadczenia zawodowego, dlatego napisanie korzystnego CV może zająć długie godziny i być trudniejsze, niż się wydaje. Szkoda na to czasu będąc już w obcym kraju, mając presję uciekających pieniędzy i tygodni. Jeśli chcesz przeczytać moje rady, na temat pisania dobrego CV przy minimalnym doświadczeniu, koniecznie daj mi znać!

Zanim spakujemy walizki, dobrze jest też wiedzieć, gdzie się zatrzymamy. W moim przypadku, doskonale sprawdziły się hostele (podczas ostatniego z moich wyjazdów zaproponowano mi nawet pracę recepcjonistki w jednym z nich!). Ich największą zaletą jest stosunkowo niska cena i świetna lokalizacja. Za tydzień w 4-osobowym pokoju płaciłam £85.

Przed wyjazdem warto jest też poćwiczyć mówienie w języku, którym będziemy się posługiwać. O moich sposobach na przełamanie bariery językowej pisałam TU a o samodzielnym treningu mówienia w języku obcym TU.

RADA: Jadąc większą grupą, jest szansa na wynajęcie pokoju w hostelu na wyłączność, o ile zbierze się tyle osób, ile łóżek. Wtedy odpada stres związany z częstymi kradzieżami i dyskomfort dzielenia łazienki z obcymi (i nie zawsze dbającymi o czystość) gośćmi.

Czy można jechać samemu?

Do Londynu wybraliśmy się taką ekipą, że zajęliśmy większość hostelu. Jednak wyjazd z dużą grupą znajomych nie tylko nie jest konieczny, ale jest w ogóle niepotrzebny. W praktyce trzymaliśmy się w 2-4 osobowych grupach i w takiej najbardziej polecałabym wyjazd. Wyjazd w pojedynkę też jest oczywiście możliwy, chociaż, szczególnie na początku, może być trochę trudniejszy.

Jak i gdzie szukać pracy wakacyjnej za granicą?

Możesz spróbować ułatwić sobie życie, szukając pracy jeszcze przed wyjazdem. Wtedy najlepiej jest wysłać aplikację internetowo przez indeed.co.uk, czy reed.co.uk. Do tego warto jest odwiedzić strony indywidualnych pracodawców. Wiele restauracji sieciowych (np. McDonalds, Pizza Hut, Wagamama, Bella Italia) prowadzi rekrutację właśnie tam, przez swoje własne portale. Piszę ‘spróbować’, bo sama nigdy nie pracowałam w miejscu znalezionym w sieci. Jak więc znalazłam pracę?

Poza wysłaniem aplikacji przez internet, warto jest wyjść na ulicę z plikiem wydrukowanych CV i pytać o wolne miejsca chodząc od lokalu do lokalu. Dokładnie w ten sposób zostałam zatrudniona za pierwszym razem. Miałam szczęście, bo w kolejnym sezonie restauracja chętnie przygarnęła mnie na czas urlopów stałej kadry. Przy trzecim wyjeździe, praca w hostelu została mi zaproponowana przez mieszkających w Londynie znajomych poznanych rok wcześniej. Tak więc proces mozolnego szukania miejsca musiałam przechodzić tylko raz.

Jeśli spodobasz się szefostwu, prawdopodobnie dostaniesz zaproszenie na zmianę próbną, trial shift. Dopiero po niej dowiesz się, czy pozycja jest Twoja. W praktyce nie znam nikogo, kto po trialu nie dostałby pracy. Znam jednak przypadki, kiedy czas aplikacja-trial-zatrudnienie-rozpoczęcie pracy bardzo się wydłużał. Okres szukania pracy i czekania na odpowiedzi potrafi być wykańczający psychicznie. To właśnie ten czas, kiedy mijają dni, stan konta maleje, a od przyszłego pracodawcy trudno o jakiekolwiek konkrety, uważam za najtrudniejszy element wakacyjnego wyjazdu zarobkowego.

RADA: raczej nie chwaliłabym się na rozmowie kwalifikacyjnej, że będzie to dla mnie praca wakacyjna. Wiele firm za granicą wie o młodzieży szukającej tymczasowego zatrudnienia i niechętnie szkoli nowych pracowników, którzy zaraz im uciekną.

Czy warto?

Coroczna praca wakacyjna w Anglii była dla mnie ogromną szkołą życia a doświadczenie zdobyte podczas wyjazdów procentuje na każdym kroku. Zyskałam referencje od właścicieli brytyjskich firm, dla których pracowałam, których będę mogła użyć w moim CV. Rozwinęłam moje umiejętności językowe od strony praktycznej. Poznałam całą masę niesamowitych ludzi. Zyskałam drugi dom. Dlatego poza sposobem na zaoszczędzenie kilku tysięcy w stosunkowo młodym wieku, wakacyjne wyjazdy zarobkowe wspominać będę jako niepowtarzalną przygodę. Każdemu tłumaczę, że nawet jeśli przywiezione pieniądze nie będą tak duże, jak planowaliśmy, wrócimy bogatsi o doświadczenia i wspomnienia, których kupić nie można. Oczywiście, że warto.

Praca wakacyjna za granicą to szeroki temat, który trudno jest wyczerpać w jednym wpisie. Dlatego wszystkie kwestie, których nie poruszyłam, chętnie wyjaśnię w komentarzach poniżej.

Rozważacie wyjazd zarobkowy? A może już macie go za sobą? Podzielmy się doświadczeniami!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Napisz do mnie!